Kluczowe wnioski
Spotkanie spłukanego budowlańca z UFO przyciągnęło zainteresowanie NASA, CIA i Watykanu
Chris Bledsoe był zbankrutowanym brygadzistą budowlanym cierpiącym na wyniszczającą chorobę Leśniowskiego-Crohna, gdy 8 stycznia 2007 roku wraz z czterema innymi osobami był świadkiem ogromnych kul światła nad rzeką Cape Fear w Karolinie Północnej. Bledsoe stracił cztery godziny z pamięci, a później przypomniał sobie, że został zabrany do wnętrza statku. Jego siedemnastoletni syn Junior został na dwie godziny sparaliżowany przez małe świecące istoty z czerwonymi, mechanicznymi oczami.
To, co nastąpiło potem, przeszło wszelkie oczekiwania. Przez kolejnych piętnaście lat emerytowany oficer CIA Jim Semivan, pułkownik John Alexander (inspiracja dla filmu „Ludzie, którzy wpatrują się w kozy»), naukowcy NASA Tim Taylor i Hal Povenmire, gwiazda rocka Tom DeLonge oraz profesor religioznawstwa ze Stanfordu — wszyscy oni sami szukali kontaktu z Bledsoe'em. Taylor zabrał go do kwater astronautów w Centrum Kosmicznym im. Kennedy'ego — pomieszczeń, do których wstęp miało zaledwie trzysta osób w historii. Tymczasem sąsiedzi nazywali go szaleńcem.
Wielokrotne przetrwanie niemożliwego może być przygotowaniem, nie szczęściem
Jeszcze przed jakimkolwiek spotkaniem z UFO ciało Bledsoe'a było mapą katastrof, którym ledwo uszedł z życiem: poparzony po wejściu w ognisko ze śmieci w wieku 3 lat, postrzelony ponad 300 śrucinami w wieku 10 lat (17 z nich wciąż tkwi w jego ciele), oparzony kaloryferem w wieku 17 lat, upadek z czteropiętrowego rusztowania w wieku 19 lat oraz dwa przypadki niemal trafienia piorunem. Jego pierwsza żona zmarła w jego ramionach w wypadku samochodowym, gdy oboje mieli 20 lat.
Każdy kryzys poprzedzał przemianę. Bledsoe zaczął postrzegać te traumy nie jako przypadkowe nieszczęścia, lecz jako surową inicjację — każda z nich podnosiła jego odporność na ból i na to, co niemożliwe. Zanim w 2007 roku pojawiły się UFO, spędził dziesięciolecia ćwicząc jedyną umiejętność, jakiej to doświadczenie miało od niego wymagać: przetrwanie tego, co przetrwać się nie powinno.
Po spotkaniu z UFO okrucieństwo społeczności raniło bardziej niż samo zdarzenie
Społeczne konsekwencje nadeszły błyskawicznie. Zielonoświątkowy kościół Bledsoe'a pokropił jego posesję święconą wodą, jakby odprawiając egzorcyzm. Dzieci były wyśmiewane przez kolegów z klasy i nauczycieli. Discovery Channel wyemitował sensacyjny odcinek, powtarzany co dwa tygodnie, co nieustannie podsycało kpiny. Syn Jeremy, mający wówczas 15 lat, w końcu odmówił powrotu do domu z uczelni. Junior uciekł do Kalifornii, gdzie znaleziono go jako bezdomnego.
Rodzina zapłaciła najwyższą cenę. Dzieci chodziły do szkoły bez pieniędzy na obiad. Rodzina przeprowadziła się z domu z basenem do zrujnowanej podwójnej przyczepy mieszkalnej bez szafek kuchennych. Bledsoe nie mógł znaleźć pracy — nikt nie chciał zatrudnić „faceta od UFO". Niewidoczny koszt mówienia prawdy ponieśli najdotkliwiej ci, którzy nie zdecydowali się jej wypowiedzieć.
Zjawiska ciążą ku złamanym, nie ku wygodnym
Bledsoe zauważył uderzającą prawidłowość. Spośród wszystkich ludzi, którzy przez lata go odszukali, zjawiska najchętniej objawiały się tym, którzy znaleźli się na samym dnie. On sam był bankrutem, chronicznie chorym i pozbawionym nadziei, gdy kule światła pojawiły się po raz pierwszy. Jego choroba Leśniowskiego-Crohna — która zmuszała go do korzystania z łazienki od 20 do 25 razy dziennie — zniknęła z dnia na dzień po tym spotkaniu. Gdy na jego posesji gromadziły się duże grupy sceptyków, nic się nie działo. Gdy zdesperowani ludzie modlili się z autentyczną bezbronnością, niebo odpowiadało.
Nie dotyczyło to wyłącznie Bledsoe'a. Przyjaciel, którego syn zmarł z przedawkowania heroiny, usłyszał imię dziecka przez urządzenie EVP na posesji Bledsoe'a. Kobieta ze śmiertelnym rakiem nerek była świadkiem błyskających świateł podczas jego wykładu, a później nastąpiła u niej remisja. Istoty zdawały się przyciągać nie ciekawość czy technologia, lecz autentyczna otwartość emocjonalna.
Główne przesłanie istot: szacunek dla każdego żywego stworzenia
Przesłanie nadeszło niczym fala. Trzeciej nocy po spotkaniu nad rzeką Bledsoe wyruszył do lasu z karabinem, by stawić czoła czemukolwiek, co terroryzowało jego rodzinę. Dwie małe istoty przekazały mu coś, co nazywa druzgocącym objawieniem — niezwykłą wagę wszystkich żywych stworzeń. Człowiek, który upolował rekordowego niedźwiedzia czarnego ważącego 300 kilogramów i przez dziesięciolecia spędzał każdy weekend na polowaniach, natychmiast i nieodwracalnie porzucił wszelkie zabijanie.
Całe jego życie uległo reorganizacji. Bledsoe założył ogromny ogród ekologiczny, hodował 40 kur rasy Rhode Island Red i rozdawał nadwyżki plonów sąsiadom i nieznajomym. Podczas samotnych wypraw na Szlak Appalachów malował akwarelami jelenie i ptaki, na które niegdyś polował. Wstyd z powodu dawnego życia stał się paliwem dla oddania naturze, które nie zachwiało się ani razu przez szesnaście lat trudności.
Pojawiła się świetlista Pani, kierowała wszystkimi spotkaniami i zabroniła wycofania się
W Wielką Sobotę 2012 roku, kilka godzin po tym, jak Bledsoe przysiągł, że nigdy więcej nie będzie mówił o UFO, istoty zaprowadziły go na podwórko. Szarżujący, półprzezroczysty byk powalił go na ziemię. Gdy podniósł wzrok, świetlista kobieta unosiła się w kręgu światła — bosa, w szacie, z blond włosami i olśniewająco niebieskimi oczami. Mówiła bez poruszania ustami i przedstawiła się jako ta, która kierowała wszystkim, czego doświadczył.
Zaproponowała układ. Kule światła, istoty i utracony czas były jej narzędziami. Czerwonookie byty nazwała Strażnikami wykonującymi jej polecenia. Powiedziała, że jeśli będzie nadal mówił publicznie, ochroni jego rodzinę, pozwoli fotografować kule światła i zapewni świadków. Pojawiła się co najmniej trzy kolejne razy, konsekwentnie w okolicach Wielkanocy, w tym w pustynnym kanionie, gdzie siedziała na masywnym kamiennym tronie.
UFO mogą być tym, co starożytne religie nazywały aniołami i serafinami
Profesor religioznawstwa Diana Pasulka (magisterium na Berkeley, doktorat na Stanfordzie) przeanalizowała relację Bledsoego w zestawieniu z 2000 raportami MUFON zawierającymi elementy religijne. Doszła do wniosku, że jego spotkania bardziej odpowiadały biblijnym opisom aniołów niż jakiekolwiek inne relacje kontaktowe, które badała. Słowo serafim dosłownie tłumaczy się jako „płonący" — trafna nazwa dla kul wirującego ognia.
Pasulka zidentyfikowała kluczowy problem translatorski. Słowo „obłok" w Starym i Nowym Testamencie było często zastępowane mniej dziwnie brzmiącymi słowami — „anioł", „zjawisko pogodowe", „głos" — aby uczynić Pismo Święte bardziej przystępnym. Po przywróceniu pierwotnego znaczenia wiele fragmentów biblijnych opisuje świetliste zjawiska powietrzne niezwykle podobne do tego, czego doświadczył Bledsoe. Relacje rdzennych Amerykanów o białych kamiennych czółnach i europejskie doniesienia o świecących latających statkach sugerują zjawisko międzykulturowe i ponadhistoryczne.
Urzędnicy CIA i NASA prywatnie potwierdzili to, z czego sąsiedzi szydzili
Kontrast instytucjonalny był oszałamiający. Podczas gdy wierni z kościołów w Fayetteville traktowali Bledsoe'a jak opętanego, emerytowany oficer CIA Jim Semivan stał na jego podwórku i mówił zebranym sąsiadom, że NASA, CIA, FBI, Watykan i wszystkie rodzaje sił zbrojnych badały tę sprawę. Biały Dom został poinformowany o wydarzeniach, które miały miejsce na tym właśnie terenie.
Indywidualne potwierdzenia narastały. Płk John Alexander był świadkiem pojawienia się kuli świetlnej kilka sekund po tym, jak Bledsoe powiedział „Myślę, że tu są" — i nazwał to najbardziej zdumiewającym doświadczeniem w ciągu 50 lat prowadzonych badań. Hal Povenmire z NASA spędził cztery lata, próbując obalić tę historię, i nie zdołał. Tim Taylor przetestował Bledsoe'a z użyciem metamateriałów i odnotował najsilniejszą reakcję biologiczną spośród wszystkich badanych osób. Rząd wierzył prywatnie w to, z czego opinia publiczna kpiła.
Skupiona, rozpaczliwa modlitwa zdawała się kanalizować fizyczne uzdrowienie
Liczne uzdrowienia wymykały się wszelkim wyjaśnieniom. Pies Bledsoe'a, Nelly, doznała rozległej rany szyi o szerokości prawie 4 centymetrów, z której tryskała krew. Wobec braku dostępnej pomocy weterynaryjnej Bledsoe przycisnął szmatkę do jej szyi i zaczął się modlić. Kiedy ją podniósł, rana była całkowicie zamknięta — co zostało zaobserwowane i sfilmowane przez badacza Granta Camerona. Poważny siniak hokejowy jego znajomego malarza zniknął w ciągu jednej nocy po tym, jak Bledsoe pomodlił się nad nim.
Ten wzorzec rozciągał się również na poważne choroby. Sharon Debonis miała opornego na chemioterapię raka nerki, który już doprowadził do utraty jednej nerki. Po spotkaniu z Bledsoe'em i otrzymaniu jego skupionych modlitw, podczas kolejnej wizyty onkologicznej okazało się, że jej płytki krwi się znormalizowały, a nowotwór skurczył się do znikomego punktu — do dziś pozostaje wolna od raka. Dwunastoletni Brandon, zakwalifikowany przez fundację Make-a-Wish z powodu terminalnej choroby mitochondrialnej, zjadł dwie pełne porcje jedzenia po tym, jak Bledsoe przytulił go, modląc się w ciszy. Brandon jest dziś studentem drugiego roku college'u.
Aby doświadczyć zjawisk: wyjdź na zewnątrz, okaż pokorę, powiedz „Jestem tutaj
Instrukcja Bledsoe'a jest rozbrajająco prosta. Po 16 latach spotkań, których świadkami byli oficerowie CIA, naukowcy NASA i zwykli ludzie, twierdzi on, że nawiązanie połączenia nie wymaga żadnego sprzętu, szkolenia ani kwalifikacji. Wybierz jeden punkt na nocnym niebie, oddaj się temu i powiedz na głos: „Jestem tutaj".
Trzy warunki wydają się mieć znaczenie:
1. Szczera pokora i skupienie na chwili obecnej
2. Otwartość emocjonalna — bez gniewu, cynizmu czy rozproszenia
3. Gotowość, by mówić na głos i uznać taką możliwość
Duże grupy sceptyków prawie nigdy nie były świadkami niczego na posesji Bledsoe'a. Małe grupy emocjonalnie szczerych osób — często tak. Technologia nie przyciągała zjawisk — przyciągała je autentyczna wrażliwość. Zjawiska, jak podkreśla Bledsoe, nie utrudniały nawiązania kontaktu. To sprawa między tobą a tym, co nazywasz boskością.
Analiza
UFO of God zajmuje osobliwe miejsce w literaturze ufologicznej. Nie jest to ani kliniczna dokumentacja w stylu Jacques'a Valléego, ani zadyszany sensacjonalizm tabloidowych historii o porwaniach. W swej istocie jest to wspomnienie człowieka z klasy robotniczej z amerykańskiego Południa, w które przypadkiem wplata się pozaludzka inteligencja — bliższe w fakturze Hillbilly Elegy niż jakiemukolwiek thrillerowi science fiction. Wiarygodność Bledsoe'a opiera się nie na dowodach fotograficznych czy wynikach laboratoryjnych, lecz na instytucjonalnej wadze tych, którzy go badali i wciąż do niego wracali.
Najbardziej prowokacyjna teza książki — że UFO i aniołowie to to samo zjawisko filtrowane przez różne soczewki kulturowe — nie jest całkowicie nowa. Vallée zaproponował ją w Passport to Magonia (1969), a Diana Pasulka zbadała ją naukowo w American Cosmic (2019). Tym, co wnosi Bledsoe, jest surowe, bezpośrednie świadectwo osoby doświadczającej. Jego Pani nakłada się na objawienia maryjne w Fatimie, Lourdes i Guadalupe z niepokojącą precyzją: świetlista postać kobieca, prorocze przesłania, uzdrowienia fizyczne, powtarzające się objawienia w okolicach Wielkanocy oraz żądania publicznego świadectwa.
Pod względem strukturalnym książka cierpi na powtórzenia i nadmierną objętość — 87 000 słów dla narracji, która byłaby ostrzejsza przy 50 000. Emocjonalna szczerość Bledsoe'a czasem przytłacza dyscyplinę narracyjną. Jednak ta cecha może służyć jako mimowolny dowód: ziarnista faktura cierpienia — dzieci bez pieniędzy na obiad, przywódcy kościelni odprawiający egzorcyzmy na trawniku, nastoletni syn śpiący w zamkniętej łazience — jest zbyt konkretna i zbyt bolesna, by ją sfabrykować dla zwrócenia na siebie uwagi.
Najbardziej niepokojącą implikacją nie są kule świetlne, lecz reakcja instytucjonalna. Jeśli Bledsoe wiernie przedstawia tajny briefing Tima Taylora, reakcję Johna Alexandra i zaangażowanie Jima Semivana, to istnieje ukryta infrastruktura urzędników państwowych, którzy traktują pozaludzką inteligencję poważnie, jednocześnie publicznie zachowując wiarygodną zaprzeczalność. Przepaść między wiedzą prywatną a dyskursem publicznym — bardziej niż jakakolwiek świecąca kula — może być najważniejszym i najbardziej niepokojącym odkryciem tej książki. Niezależnie od tego, czy czytamy to jako dowód autentycznego kontaktu, czy jako niezwykłe studium przypadku z zakresu socjologii wierzeń, sam instytucjonalny ślad wymaga zaangażowania, a nie odruchowego odrzucenia.
Podsumowanie recenzji
UFO of God otrzymuje mieszane recenzje — wielu chwali wciągającą narrację i szczerość autora. Niektórzy czytelnicy uważają historię za wiarygodną i inspirującą, podczas gdy inni wyrażają sceptycyzm wobec braku dowodów na nadzwyczajne twierdzenia. Aspekty religijne książki i jakość pisarstwa są przedmiotem sporów. Wielu docenia osobistą podróż Bledsoe'a i eksplorację tematów duchowych w książce, ale niektórzy krytykują powtarzające się treści i niewyjaśnione szczegóły. Ogólnie czytelnicy są zaintrygowani powiązaniami rządowymi i potencjalnymi implikacjami doświadczeń Bledsoe'a.
Inni czytali również
Słowniczek
Pani
Świetlista kobieca postać ukazująca się Bledsoe'owiBosa kobieta w szacie, o blond włosach i niebieskich oczach, która po raz pierwszy ukazała się Bledsoe'owi w Wielką Sobotę 2012 roku. Mówi bez poruszania ustami, przedstawia się jako kierująca wszystkimi zjawiskami, których Bledsoe doświadczył, i nakazuje mu dalsze publiczne dzielenie się swoją historią. Pojawia się wielokrotnie, konsekwentnie w okolicach Wielkanocy, a Bledsoe uważa ją za inteligencję stojącą za orbami, istotami i uzdrowieniami. Zidentyfikowała Strażników jako byty wysłane w celu wykonywania jej poleceń.
Strażnicy
Małe świecące istoty o czerwonych oczachPółprzezroczyste istoty o wysokości około metra, świecące księżycową bielą, z mechanicznymi czerwonymi oczami otwierającymi i zamykającymi się jak migawki oraz wydłużonym trójkątnym symbolem na piersiach. Pani zidentyfikowała je jako byty wysłane w celu wykonywania jej poleceń. Po raz pierwszy ukazały się Bledsoe'owi i jego synowi Juniorowi podczas spotkania nad rzeką Cape Fear w styczniu 2007 roku i nadal pojawiały się na posesji rodziny.
Płonące drzewo
Drzewo surmii, które samorzutnie się zapaliłoSurmia zwyczajna na posesji Bledsoe'a, która w tajemniczy sposób zapaliła się trzykrotnie. Analiza laboratoryjna w MIT nie wykazała obecności substancji łatwopalnych ani śladów uderzenia pioruna; przyczynę uznano za nieustaloną. Pomimo rozległych oparzeń drzewo przetrwało i wypuściło nowe zielone pędy. Stało się centralnym punktem badań paranormalnych i posłużyło jako znak, który przekonał Bledsoe'a do spotkania z hollywoodzkim scenarzystami w sprawie potencjalnego projektu filmowego.
Połączenie temporalne
Telepatyczna więź z pozaludzką inteligencjąTermin użyty przez płk. Johna Alexandra na określenie udowodnionej zdolności Bledsoe'a do wyczuwania i przewidywania pojawienia się orbów, zanim staną się widoczne. Bledsoe opisuje to jako niezaprzeczalny ładunek elektryczny, od którego włosy stają dęba, a ciało mrowia, podobnie jak podczas intensywnych duchowych przeżyć w kościele. Wielu świadków powiązanych z rządem obserwowało, jak zapowiadał zjawiska na sekundy przed ich pojawieniem się.
Odznaka O.P.
Odznaka dla osób mających doświadczenia pozaplanetarneOdznaka z 24-karatowego złota przedstawiająca trójkąt wpisany w okrąg — niemal identyczny z symbolem na piersiach Strażników. „O.P.
Zgromadzenie
Zamknięta konferencja badawcza poświęcona UFOPrywatna konferencja zorganizowana przez biznesmena Larry'ego Frascellę w listopadzie 2012 roku w okolicach Filadelfii. Zgromadziła fizyków, egiptologów, urzędników państwowych, badaczy UFO i osoby mające bezpośrednie doświadczenia. Program obejmował kolacje w winnicy i dawnym ośrodku wirówek astronautycznych. Bledsoe i jego żona Yvonne uczestniczyli jako jedni z zaledwie dwóch bezpośrednich świadków zjawisk, a ten weekend pozwolił im poznać kluczowych sojuszników, w tym Jima Semivana i Granta Camerona.
Utracony czas
Niewyjaśnione godziny podczas spotkańOkresy podczas spotkań z UFO, w których osoby doświadczające nie potrafią wyjaśnić upływu czasu. Bledsoe stracił cztery godziny podczas incydentu nad rzeką Cape Fear w styczniu 2007 roku — był przekonany, że był nieobecny 20 minut, podczas gdy inni szukali go całą noc. Grupa łowców duchów w Saint Paul's straciła dwie godziny, a własny zespół badawczy Bledsoe'a stracił 12–15 minut. Hipnoza regresyjna prowadzona przez dr. Michaela O'Connella stopniowo pomogła Bledsoe'owi odzyskać wspomnienia z utraconego czasu.
Serafiny
Starożytny termin oznaczający „płonące istotySłowo pochodzące ze starożytnego judaizmu, chrześcijaństwa i islamu, zwykle tłumaczone jako klasa aniołów. Profesor religioznawstwa Diana Pasulka powiązała dosłowne znaczenie — „płonące istoty
Jednostki CHEC
Komory do eksperymentów ze świadomością w Instytucie Monroe'aKontrolowane Holistyczne Komory Środowiskowe (Controlled Holistic Environmental Chambers) w Instytucie Monroe'a w Wirginii. Małe, sześcienne struktury blokujące całkowicie światło, wyposażone w głośniki wysokiej wierności emitujące specjalnie zaprojektowane częstotliwości dźwiękowe synchronizujące prawą i lewą półkulę mózgu (proces zwany entrainmentem). Wykorzystywane podczas prywatnego spotkania w 2022 roku, w którym uczestniczył Bledsoe, do zdalnego widzenia, ćwiczeń telekinezy i eksperymentów z eksploracją świadomości.
Pobierz PDF
Pobierz EPUB
.epub digital book format is ideal for reading ebooks on phones, tablets, and e-readers.